logo

W poszukiwaniu prawdziwej sztuki cz. 2

Jestem wciąż pod wrażeniem twojej ogromnej pofabrycznej pracowni, w której można by uruchomić całe linie technologiczne, obsadzone np. dziesiątkami studentów Akademii Sztuk Pięknych realizujących twoje wizje, pomysły, jak to robią niejeden artysta w Polsce i wielu na świecie. Ale ty sam, jak widzę, robisz wszystko – od wynalezienia i zwiezienia różnego materiału, w tym również ciężkiego, nad którym trzeba zapanować, ujarzmić go, zarówno w postaci trwałego, materialnego podłoża, jak i skrytego nosiciela wartości. Pomówmy więc o wartościach, bo w tym pytaniu są dwa pytania – o wartości i mozół pracy.

I o sprawność chodzi – masz rację – to są dwie połączone materie. Z jednej strony jest materia czysto techniczna, z drugiej – materia czysto koncepcyjna, artystyczna, estetyczna i to się musi w moim odczuciu pokrywać. To pokrywanie się jest tym, co w człowieku, artyście, tkwi, jako element gdzieś we wnętrzu zakodowany, jako pewien rodzaj atawizmu, czyli to jest coś, co wiąże się z tym wszystkim, z czym ma się do czynienia na co dzień – z dotykiem, z różną materią – jedną miękką, drugą twardą, jedną kostropatą, inną w kolorze lub szarą (co też jest kolorem, bardziej lub mniej akceptowalnym). To wszystko jest czymś, z czym każdy człowiek styka się na co dzień. Również artysta ma z taką materią do czynienia, kiedy wyciąga z otoczenia to, co jest mu najbliższe, również pod względem środków wyrazu. I te środki zostają przesiane przez sito pomysłów. Szukając materiału do tego, co chcę zrobić, przesiewam go przez sito koncepcji artystycznej i jedne rzeczy są w naturalny sposób odrzucane, inne – w naturalny sposób akceptowane. Na tym, jak myślę, polega sens sztuki. Że to nie jest tylko to, co sobie człowiek wymyśli, ani tylko to, co jest wymogiem chwili, działaniem dla zdobycia popularności. W tej pracy nie może być tak, że teraz będę obrabiał estetycznie kurtki marki Adidas, a następnie – marki Puma, bo połączenie pomysłu artystycznego z działaniem związanym z materią nie jest i nie może być tylko i wyłącznie celem marketingowym. To jest kwestia pewnego sita, które funkcjonuje w człowieku – sita zbudowanego przez intelekt, a nie tylko przez warunki zewnętrzne, które mogą narzucać dążenie do popularności.

 

Popularnych mamy bardzo wielu w Polsce i na świecie. Są oni lansowani przez pewne ośrodki panujące na rynku sztuki, a najczęściej jest to żałosna prowokacja przeznaczona dla głupków i śmieciowy recykling. Mógłbym tu wymienić dziesiątki lansowanych nazwisk, ale szkoda na to miejsca, bo tym ważniejsze pozostaje pytanie o wartości.

Dzieło musi być oparte na pewnej materii. Jeśli nie jest – to wiemy, co się stało z konceptualizmem. Wiemy, co to jest pomysł bez namacalnej realizacji. Proszę bardzo, można na to patrzeć w kategoriach naukowych, uzasadniać teoretycznie, ale nauka i wszelka teoria to coś innego niż sztuka. Ten artystyczny mozół, jak to powiedziałeś, jest tym, co związane z materią, co pozwala wykasować pewne gesty, pewne środki wyrazu, zestawienia kolorystyczne, sposoby zobrazowania idei, która gdzieś w człowieku kwitnie i musi znaleźć ujście. To wszystko jest właśnie efektem połączenia materii z koncepcją. I tak to też funkcjonuje w mojej pracowni. Nagromadzenie różnych rzeczy ma miejsce i z jednej strony, i z drugiej. Jedno jest w szkicach i pomysłach, drugie – w tych stertach różnych materiałów.

 

Koncepcja koncepcją, ale ty nie jesteś bezosobowym konceptualistą, jesteś celowo działającym twórcą dzisiejszym, mającym poczucie wartości jakże dziś podważanych przez hochsztaplerów i tych, którzy ich lansują.

Tak, to prawda – dlatego mówię, że to, co związane z łączeniem materiału i wartości, daje właśnie efekt w postaci znaku, który ma swoją materialną formę i dzięki temu może się ostać w czasoprzestrzeni. W sytuacji, gdy jest to tylko koncepcja, jej ulotność jest taka, jak to kiedyś powiedział mój profesor Józef Szajna – Panie Krzysztofie, to jest zamknięte w całość, a przecież wszyscy mamy pewne myśliny, i te myśliny są elementem naszych wrażeń, doświadczeń. Ale to są tylko myśliny. A dla mnie coś, co pozwala na zobrazowanie.

Rozmawiał: Hugon Bukowski

 

Józef Krzysztof Oraczewski to jeden z wybitnych twórców współczesnych. Uznany jest w świecie zarówno z uwagi na zakres podejmowanych tematów współczesnych, jak i dzięki oryginalnym, stosowanym z rozmachem technikom artystycznym. Miał ponad 40 wystaw indywidualnych, autorskich oraz uczestniczył w wielu polskich i międzynarodowych wystawach zbiorowych na całym świecie.

Wystawiał wspólnie ze znanymi w świecie twórcami, m.in. Cezarem Manriquem, Andym Warholem, Wilfridem Polkem, Günterem Grassem (literat kaszubsko-niemiecki, ale też rysownik). Część trzecia serialu z Oraczewskim w następnym numerze „Świata Elit”.

Do pobrania oryginalny tekst pdf – W poszukiwaniu prawdziwej sztuki cz. 2 – świat elit

Komentarze zostały wyłączone.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!