logo

Andrzej Ochalski – Dom Aukcyjny Okna Sztuki

Wolę nie pamiętać, ile lat cieszę się przyjaźnią Józefa Krzysztofa Oraczewskiego, jak chcą leksykony i encyklopedie.

Obaj wywodzimy się z Sulejówka, on tam pozostał i zawsze w czerwcu otwiera słynne „Ogrody Sztuk”. Już na studiach w warszawskiej ASP było o nim głośno, wiedziałem też nieco później, że Józef Szajna uważa go za najzdolniejszego swego wychowanka.

Gdy dość nieoczekiwanie zostałem marchandem, obserwacje rychło przeszła w fazę „bliskich spotkań”.

Zaszczytna dla nas współpraca z artystą w latach 1990-1998, w moim domu aukcyjnym UNICUM, trwała nadal gdy byłem prezesem warszawskiej DESY (1998-2003). Oczywiście wystawialiśmy i sprzedawaliśmy jego obrazy w tych latach wielokrotnie.

Pracując w DESIE rozmawiałem często z bankowcami. Zawsze spotykałem się z żywą reakcją, gdy padało nazwisko Krzysztofa. Znali jego obrazy, niektórzy mieli kolekcje jego prac, jak Kredyt Bank SA czy PBK SA w Warszawie.

Piszę te parę słów z satysfakcją, że nasze zawodowe a i osobiste, jak myślę, relacje nie należą do przeszłości. Na kolejnej aukcji OKIEN SZTUKI, w październiku, wystawimy nowe obrazy Krzysztofa. Myślę już o tekście do katalogu aukcyjnego: ambaras z bogactwem ( nie może być długi ).

Z pewnością muszę pamiętać o najprostszych informacjach. Józef Krzysztof ORACZEWSKI, absolwent ASP, pół setki wystaw indywidualnych począwszy od 1972 r., także w Niemczech, Izraelu, USA. W 1991 r.- instalacja „Skala ludzka” w fortach Zamojskich; 1993- „Bad Kol” (świat chasydów polskich) w muzeum radomskim; 1994 – realizacja przestrzenna „Drzewo życia” w Herzliji (Izrael); 1997 – instalacja „Dotkniecie aniola” w Bochum; 2006 – odsłonięcie „Wielkiego Oka Brata” i wystawa „Reliefy”, Pałac Kultury i Nauki.

Prawie pięćset prac w muzeach całego świata (m.in. National Museum w Waszyngtonie, muzea izraelskie, Muzea Sztuki Współczesnej w Bochum i Lanzarote) i w wielkich kolekcjach prywatnych.

Piękny życiorys artystyczny, ale bodaj więcej o Józefie Krzysztofie Oraczewskim mówią wspomnienia współczesnych: gdy Beata Tyszkiewicz otwierała – jako prezes Fundacji Kultury Polskiej – wernisaż „Zderzeń” Krzysztofa w warszawskiej siedzibie Stowarzyszenia Architektów, odnotowała, że przyszło trzy tysiące osób! Pomyślmy, który jeszcze polski artysta mógłby zgromadzić takie tłumy? Albo gdy izraelski krytyk Adam Baruch pisze (1999) o „Drzewie życia”: „Proszę sobie wyobrazić ogromną przestrzeń muzeum… wypełnioną olbrzymimi drewnianymi konstrukcjami gigantycznych rozmiarów malowidłami – wszystko to zrobione przez jedna osobę… Gdybym nie był świadkiem, nigdy bym nie uwierzył”. I dodaje: „Obserwacja jego walki z życiem i procesu twórczego przez te wszystkie lata dała mi możliwość oceniać jego stały rozwój, (ale) on zawsze potrafi zaskoczyć mnie nowym dziełem”.

Najbardziej jednak porusza moją wyobraźnię opinia wybitnego, nieżyjącego już krytyka i historyka sztuki, Jerzego Madeyskiego: „Sztuka Oraczewskiego olśniewa (…) scenograficzne poczucie przestrzeni i jakże rzadkie dziś wyczucie monumentalności, oszczędność środków i wielka wręcz nieludzka, czy też ponad ludzka energia. (…) Jest sobą i tylko sobą. Rozpoznawalny na pierwszy rzut oka”. Ten cytat zamieszczę w katalogu.

Andrzej Ochalski

Do pobrania oryginalny tekst pdf – Andrzej Ochalski

Komentarze zostały wyłączone.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!